Gdy przekracza się granicę siedemdziesiątego piątego roku życia, na urodzinach nie wypada już śpiewać ,,Sto lat”. Za to warto hucznie świętować i dziękować Bogu za każdą chwilę z tak długiego okresu istnienia. Dlatego też w niedzielę 11 października, w przeddzień wspomnienia liturgicznego bł. Jana Beyzyma (patrona naszej wspólnoty), w WAJ-u rozpoczęliśmy inaugurację roku jubileuszowego. Działo się naprawdę wiele i aż ciężko pomyśleć, że to dopiero początek!

Rozpoczęliśmy od uroczystej Eucharystii, na której poza studentami zgromadzili się też dawni duszpasterze, asystenci, absolwenci i osoby na przestrzeni lat związane z WAJ-em. Następnie kontynuowaliśmy świętowanie już w przestrzeniach wspólnoty. Komitet jubileuszowy przygotował krótką, choć obfitą w treści prezentację, gdzie przeszłość i wspomnienia przeplatały się teraźniejszością oraz zapowiedzią przyszłych wydarzeń. Gdy ostatni slajd zagościł na projektorze, o. Waldemar Los, ówczesny duszpasterz, wraz z Olą, szefową WAJ-u oraz Iwoną, reprezentantką komitetu jubileuszowego, przecięli wspólnie wstęgę, oficjalnie otwierając wystawę poświęconą WAJ-owi. Nie będziemy jej tu opisywać, kto jeszcze nie widział, niech uda się do bazyliki NSPJ, by ją podziwiać. Jest na to cały rok!

Urodziny nie mogą obyć się bez tortu, który tego dnia stanowił kolejny punkt programu. Choć takie dzieło cukiernicze aż żal było kroić, pyszny smak skutecznie otarł każdemu łzy. Zebrani przybyli tłumnie na wydarzenie, a mimo to każdy mógł dostać kawałek i to bez cudownego rozmnożenia pokarmów. Wśród licznych relacji powtarzała się klasyczna opinia dotycząca smaku: ,,dobry, taki nie za słodki”.

Tort i reszta smacznego poczęstunku (ciasteczka brownie i kanapki z łososiem pozostają w sercu) stanowiły pożywkę dla ciała, natomiast głodnych strawy umysłowej czekało czytanie kronik opisujących rok po roku dekady działalności WAJ-u. Miało to szczególny wymiar dla absolwentów: zobaczyć siebie i dawnych znajomych na zdjęciach z czasów studenckich i uświadomić sobie, jak wiele się zmieniło. Można się wzruszyć, widząc, jak ludzie z różnych pokoleń, którzy byli w WAJ-u pięć, piętnaście lub trzydzieści pięć lat temu, znów tu przybywają, jakby każdy z nich, wychodząc z duszpasterstwa w dorosłe życie, wziął fragment niewidzialnej nici pochodzącej z jednego kłębka. I choć Bóg wysłał ich w różne rejony świata, to oni, wiedzeni tą nitką, powrócili do miejsca, które kiedyś było dla nich niczym drugi dom. Podczas jubileuszu mogli spotkać dawnych przyjaciół albo wymienić się doświadczeniami ze starszymi czy młodszymi absolwentami. Gdy widzisz drugiego WAJ-owicza różnica wieku się zaciera. Tego wieczoru odbyto wiele dobrych rozmów oraz wymieniono niezliczone przyjazne uśmiechy i serdeczne spojrzenia.

Wyczekujemy już kolejnych wydarzeń jubileuszowych. Zanośmy modlitewne prośby, by były one równie owocne.

Tekst: Hubert Stankowicz (absolwent WAJ-u)
Zdjęcia: Kamil Stopa


