Przełom maja i czerwca to w życiu akademickim moment szczególny, kiedy zapach zbliżającej się sesji  staje się coraz mocniejszy… Właśnie dlatego, tuż przed najgorętszym okresem nauki, postanowiliśmy zrobić sobie mały reset – wykorzystując przedłużony weekend związany z Bożym Ciałem w dniach 04.05 – 07.05  udało nam się wyrwać w Bieszczady! Całą wyprawę spięła organizacyjnie nasza WAJ-owiczka Julia Hanus, której już na samym wstępie z całego serca dziękujemy!

Nasz wyjazd rozpoczęliśmy w czwartkowe popołudnie. Choć towarzyszył nam lekki deszczyk, humory od samego początku dopisywały. W drodze zrobiliśmy przystanek w Starej Wsi, odwiedzając klasztor i kolegium Ojców Jezuitów. Miejsce to ma szczególne znaczenie – to właśnie tutaj swoje formacyjne kroki stawiał nasz duszpasterz – Ojciec Waldek. Dzięki temu zyskaliśmy najlepszego możliwego przewodnika! Ojciec pokazał nam kolegium, dzieląc się z nami osobistymi opowieściami i ciekawostkami. Mieliśmy też okazję pospacerować po przepięknym Ogrodzie Biblijnym.

Pełni nowych wiadomości ruszyliśmy dalej, by wieczorem dotrzeć do naszej bazy wypadowej – domu rekolekcyjnego parafii św. Anny w Ustrzykach Górnych. Pierwszy wieczór upłynął nam na spokojnej aklimatyzacji, rozpakowywaniu bagaży i wspólnej kolacji.

Piątkowy plan zakładał zdobycie Wielkiej Rawki. Tego dnia bieszczadzkie szlaki tętniły życiem podwójnie, ponieważ odbywał się tam słynny „Bieg Rzeźnika”. Co jakiś czas mijaliśmy na trasie zmęczonych, ale zmotywowanych biegaczy, którym kibicowaliśmy i życzyliśmy powodzenia. Jeśli chodzi o pogodę – góry pokazały nam swoje kapryśne oblicze. Jednak w WAJ-u wiemy, że surowy klimat też ma swój urok. Brak widoków ani trochę nie popsuł nam nastrojów – po prostu cieszyliśmy się bliskością natury i, przede wszystkim, swoim własnym towarzystwem.

Po powrocie do ośrodka przyszedł czas na umocnienie ducha i ciała. Najpierw zgromadziliśmy się na wspólnej Mszy świętej, a chwilę później zostaliśmy ugoszczeni przepyszną obiadokolacją – domowymi pierogami ruskimi. Po zejściu ze szlaku smakowały jeszcze lepiej! Wieczór spędziliśmy na wspólnych grach i zabawach, również na świeżym powietrzu pod rozgwieżdżonym niebem.

W sobotę podzieliliśmy się na trzy grupy, z których każda ruszyła na inną trasę: na Połoninę Caryńską, Bukowe Berdo oraz Tarnicę. Co ciekawe, ekipa celująca w Tarnicę nadprogramowo zdobyła również Bukowe Berdo! Chociaż gęste chmury nadal nie chciały całkowicie ustąpić, przyroda co jakiś czas robiła nam niespodziankę, odsłaniając w szczelinach mgły fragmenty zielonych stoków. Do bazy wracaliśmy zmęczeni, ale naładowani pozytywną energią. Zgromadzeni  na wspólnej Eucharystii oddaliśmy cały miniony dzień naszemu Panu, a sobotni wieczór spędziliśmy na integracji, planszówkach i radosnych rozmowach.

Ostatni dzień wyjazdu wcale nie oznaczał zwalniania tempa. Niedzielę zaczęliśmy od wspólnej modlitwy Jutrznią w kościele oraz Eucharystii. Spakowani i gotowi na nowe wrażenia, ruszyliśmy samochodami na ostatnią, krótką wycieczkę  na szczyt o nazwie Dwernik Kamień położony w Bieszczadach Zachodnich. I to właśnie wtedy pogoda postanowiła w pełni wynagrodzić nam trudy i mgły z poprzednich dni! Gdy stanęliśmy na punkcie widokowym na szczycie, bieszczadzkie pasma ukazały nam się w pełnej okazałości. Mogliśmy podziwiać zalane słońcem wierzchołki – w tym te, które zdobyliśmy!

W drodze powrotnej do Krakowa czekała nas jeszcze jedna, niezwykle miła niespodzianka. Zostaliśmy zaproszeni do domu rodzinnego Julii. Jej rodzice przyjęli nas z niesamowitą otwartością i ugościli przepysznym obiadem (z deserem!). Po posiłku przenieśliśmy się do pięknego ogrodu. Leżenie na kocu, gra w badmintona i niespieszne rozmowy na trawie były idealnym zwieńczeniem tych intensywnych dni.

Z bieszczadzkim słońcem w sercach i zapasem sił na nadchodzącą sesję, wieczorem zameldowaliśmy się z powrotem w Krakowie. Mówi się, że w Bieszczady jedzie się raz, a potem już tylko wraca. My z pewnością tam wrócimy, a tymczasem zapraszamy do obejrzenia naszej fotorelacji!

Tekst: Maria Dettloff

Zdjęcia: Kamil Stopa, Urszula Ochnik, Mateusz Żabiński